|
Domek naszej grupy nazywał się WOODOECKER, co z angielskiego oznacza dzięcioł. Gdy weszliśmy do domków, obejrzeliśmy je dokładnie i bardzo się nam spodobały. Zostawiliśmy wiec w domkach swoje rzeczy i poszliśmy na zbiórkę, na której instruktorzy wytłumaczyli nam podstawowe reguły i pokazali nam ośrodek, potem wszyscy poszliśmy na obiad. Po obiedzie czekały już na nas bardzo ciekawe zajęcia. Klasa 6a poszła na kajaki, a my na rowery. Wieczorem po kolacji mieliśmy ognisko z kiełbaskami i świetnie się na nim bawiliśmy. Potem wróciliśmy do wioski, poszliśmy się myć i dosyć szybko zasnęliśmy, bo byliśmy zmęczeni podróżą.
Następny dzień nie był gorszy, chociaż pogoda nam nie dopisała. Zaraz po śniadaniu, chwili odpoczynku i zakupach w sklepiku poszliśmy na zajęcia. Tym razem to my 6b poszliśmy na kajaki, a 6a poszła na przyrodę. Bardzo podobało nam się pływanie na kajakach pomijając fakt, że wszyscy byliśmy cali zmoczeni. Wróciliśmy, więc do wioski. Każdy wziął prysznic i przebrał się w ciepłe ubrania. Aby było nam cieplej wypiliśmy gorącą herbatę i poszliśmy na obiad. Po bardzo miła pani Jola zabrała nas na zajęcia przyrodnicze, na których była wcześniej klasa 6a. Spodobały nam się te zajęcia, gdyż mogliśmy podziwiać Np.: szyszki pod stereoskopem. Potem pani Jola zabrała nas do lasu gdzie odbywała się dalsza części naszych zajęć przyrodniczych. Zagraliśmy wtedy w grę, a polegała ona na tym, żeby odgadnąć nazwę rośliny, którą wskaże pani Jola. Oczywiście nie odbyło się bez sprzeczki pomiędzy chłopcami, a dziewczynami, ponieważ chłopcy nie chcieli przegrać. Jednak po nie długim czasie obrażanie się przeszło im. Po bardzo wyczerpującym dniu poszliśmy się umyć i poszliśmy spać, jednak przy okazji poodwiedzaliśmy mieszkańców innych domków. Następnego dnia mieliśmy ściankę wspinaczkową oraz łuki no i szalupę z panem " Prezesem", którego bardzo polubiliśmy. Następnie rozegraliśmy turniej gier zespołowych i zmierzyliśmy się z klasą 6a. Wieczorem były podchody, na których złapał nas ogromny deszcz i znowu wszyscy wrócili mokrzy, ale szczęśliwi i uśmiechnięci. W tym dniu przed obiadem byliśmy również na imieninach u Grześka, który zaprosił nas. Wszyscy zaśpiewali mu sto lat i dali prezenty. Grzesiek poczęstował wszystkich przybyłych cukierkami i coca colą.
Jednak czwartek był najbardziej męczącym, ale najfajniejszym dniem, bo najpierw mięliśmy zajęcia na ściance i łuki a po obiedzie mieliśmy łódki. Łódki bardzo nam się spodobały, ponieważ w czasie wyprawy dobiliśmy do brzegu. Gdzie pograć mogliśmy w piłkę nożną lub siatkową. W drodze powrotnej nawet zaczęliśmy podśpiewywać. Po kolacji poszliśmy na dyskotekę, a te osoby, które nie poszły robiły zadania z matematyki. Na dyskotece wszyscy świetnie się bawiliśmy, a po dyskotece był czas na to żeby się wykąpać i poodwiedzać kolegów i koleżanki.
Niektórzy pakowali się wieczorkiem, bo następnego dnia zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy na wycieczkę rowerową, a po obiedzie wracaliśmy do Zegrza. Podróż minęła nam miło. A w Zegrzu czekali już na nas stęsknieni rodzice. Tak, więc zakończyła się nasza wycieczka. Wspomnę jeszcze, że nasz domek wygrał konkurs na czystość. Wszystkim na w głowach zostaną miłe wspomnienie z tej wycieczki, i coś czego się nauczyliśmy przez ten wspaniały tydzień spędzony tam. Myślę, że nasze klasy nawet bardziej się lubią, a nauczyciele są zadowoleni z naszego zachowania.
Ewa Nadolnik z klasy VIB
Inne relacje z wyjazdu:
|