|
Pod opieką cool nauczycielek p. Agnieszki Witlib i p. Bożeny Szlęzak dnia 29 października 2008 r. wyruszyliśmy w Polskę na trzydniową wycieczkę promem do Nynashamn.
O godzinie 800 była umówiona zbiórka na Dworcu Centralnym koło Złotych Tarasów. Pociąg wyruszył z Warszawy o godzinie 900, jechaliśmy pierwszą klasą linii prywatnych "ICCC". Na początku podróży dostaliśmy nawet poczęstunek i w szampańskich nastrojach dojechaliśmy na miejsce.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy nasz prom, to po prostu nas z wrażenia zatkało. Był ogromny i piękny. Od pani przewodnik dowiedzieliśmy się, że może on pomieścić ok. 1000 osób (oczywiście bez załogi). Po dotarciu na miejsce czekała na nas jeszcze odprawa, w trakcie której dostaliśmy karty wstępu do pokojów, niektórzy mieli z nią nie lada kłopoty (trochę techniki i człowiek się gubi).
Kiedy znaleźliśmy się już na promie od razu udaliśmy się do naszych kajut, które były 4-osobowe, a miejsca była w nich jak dla dwóch mrówek. Gdy prom ruszał, cała nasza grupa poszła na górny pokład statku, wszyscy zaczęli robić zdjęcia i podziwiać pomnik Westerplatte. Niestety po krótkim czasie okazało się, że wiele osób ma chorobę morską i musi wracać do kajut.
Jedzenie na promie było naprawdę wyśmienite. Pierwszego dnia zjedliśmy smaczną zupkę i kotlecika. Dostaliśmy również pyszną herbatkę. Po sytej kolacji czekało nas dalsze zwiedzanie promu i seans filmowy. Po zwiedzaniu i obejrzeniu filmu wróciliśmy do kajut i poszliśmy spać. Niektórzy siedzieli sobie jeszcze do późna w wąskich gronach i gawędzili o przebytym dniu.
Następny dzień wycieczki rozpoczęliśmy od pysznego śniadanka (jajecznica, paróweczki, pieczywko, wędlina i różnego rodzaju sery, herbatka). Po śniadaniu poszliśmy na górny pokład aby podziwiać archipelag 24000 wysp szwedzkich, w tym 2000 wysp należących do Nynashamn. Wszyscy byliśmy oczarowani widokiem. Wiele osób robiło zdjęcia. Około godziny 1200 dopłynęliśmy do Szwecji. Po opuszczeniu promu w Nynashamn razem z panią przewodnik udaliśmy się na spacer, w czasie którego pani przewodnik opowiedziała nam troszkę o Szwecji, dowiedzieliśmy się mianowicie tego, że państwo Szwedzkie ma króla, ale pełni on wraz ze swoją rodziną jedynie funkcję reprezentacyjną.
Potem udaliśmy się do Kościoła Protestanckiego, gdzie przewodniczka kontynuowała swoją opowieść o tym kraju. Poznaliśmy system szkolnictwa w Szwecji, który bardzo różni się od naszego polskiego min. tam dzieci do 16 roku życia mają już obowiązek znania 5 obcych języków. Również są znaczne różnice niż w naszym katolickim. W tej religii Maryja nie jest jak u nas uznawana za świętą, ale jedynie za matkę Chrystusa Pana. Małe dzieci podczas mszy mogą się bawić w kąciku specjalnie dla nich przygotowanym. Dowiedzieliśmy się również, że Nynashamn to wioska zbudowana na skałach. Warto powiedzieć o tym, iż ta wioska liczy małą liczbę mieszkańców, a jest tu teatr, opera i kino co w naszym kraju jest raczej niemożliwe. Czas wolny wykorzystaliśmy chodząc po sklepach i kupując różne pamiątki, gadżety. Zwiedzanie zakończyliśmy o godzinie 1800 powrotem na prom.
Kiedy prom znalazł się na pełnym morzu wszyscy odczuliśmy, że morze tej nocy będzie bardzo nie spokojne i rejs powrotny będzie dla wielu prawdziwą męczarnią. U wielu osób z powrotem nawróciła choroba. Jednakże po kolacji większość osób poszła na chrzest, którego udzielił nam pracownik statku linii "POLFERIES". Podczas chrztu nadane zostały nam imiona morskie np. "Nawigator", "Biegnąca po falach", "Wilk morski" itd. Na pamiątkę dostaliśmy fantastyczne i ciekawe dyplomy. Dowiedzieliśmy się, że płyniemy w czasie sztormu (7 w skali Beauforta). Było to oczywiście bardzo ekscytujące i pełne emocji wydarzenie. Wiemy również, że nasz prom brał udział w akcji ratowniczej. Jakaś niepoważna osoba wypłynęła jachtem w morze. Załoga statku pomogła rozbitkowi, potem przyleciał helikopter i zabrał go. Po ciężko przebytej nocy niewiele osób pojawiło się na śniadanku. Przybyli jedynie Ci najbardziej wytrwali. Nasz prom przybił do portu w Gdańsku z 2-godzinnym opóźnieniem.
Do Warszawy dotarliśmy późną nocą. Podróż dała nam nieźle w kość, ale i tak czekamy z utęsknieniem na kolejną wyprawę do Skandynawii.
Zdjęcie uczestników wycieczki na promie. |